Między krzyżem a rozporkiem. Jak włoskie kino negocjowało seks, grzech i wolność (od lat 60. do początku lat 90.) – wykład Diany Dąbrowskiej
Przez ponad trzy dekady włoskie kino mieszkało między konfesjonałem a dziurką od klucza. Ciało stawało się w nim polem walki: między katolicką moralnością a konsumpcyjną żądzą, świętością rodziny a głodem transgresji, emancypacją a lękiem przed nią. Erotyka nie dawała się zamknąć w jednym gatunku ani sprowadzić do pikantnego dodatku. Przenikała komedię, giallo, kryminał, film kostiumowy i kino autorskie — jako obietnica wolności, towar, narzędzie kontroli albo pułapka zastawiona na podglądającego.
Z czasem obyczajowy skandal wszedł na taśmę produkcyjną, a przemysł rozpisał go na kolejne filoni: od decamerotico po commedia sexy all’italiana. Przez tę historię prowadzą cztery gwiazdy. Edwige Fenech wnosiła pożądanie do szkół, koszar i komisariatów. Barbara Bouchet łączyła kosmopolityczny glamour z przemocą i miejskim półświatkiem. Laura Antonelli odsłaniała zmysłową podszewkę domu, małżeństwa i codziennych obowiązków. Kariera Stefanii Sandrelli połączyła satyrę obyczajową i kino autorskie z erotyką spod znaku „Klucza” (La chiave, 1983). Ich ekranowym kontrapunktem byli Lando Buzzanca, Renzo Montagnani, Lino Banfi i Alvaro Vitali. Grani przez nich niewierni mężowie, samozwańczy zdobywcy, frustraci i podglądacze częściej padali ofiarą własnego apetytu, niż czerpali z niego władzę.
U Tinta Brassa erotyka organizowała zarówno fabułę, jak i sposób filmowania oraz pozycję widza. Kamera zaglądała przez uchylone drzwi i okna, kadrowała odbicia w lustrach i zatrzymywała się na detalach ciała. Fotografie, pamiętniki i przebrania zmieniały pożądanie w grę między podglądaniem a świadomym wystawianiem się na cudzy wzrok. Od kontrkulturowych eksperymentów, przez „Salon Kitty” (1976), po „Klucz”, „Mirandę” (1985) i „Paprykę” (Paprika, 1991) powracało pytanie: kto naprawdę reżyseruje pragnienie — ten, kto patrzy, czy ta, która świadomie aranżuje to, co zostanie zobaczone?
